"Niezwykłe spotkanie autorskie" z Joanną Jagiełło w relacji uczniów szkoły podstawowej Zespołu Szkół w Sokołach (wywiad z autorką, prace z warsztatów literackich)

Niezwykłe spotkanie autorskie – przedruk z walentynkowego Pisemka Juniora - gazetki szkolnej redagowanej w bibliotece przez chętnych uczniów szóstych klas Szkoły Podstawowej w Sokołach, pod opieką redakcyjną Doroty  Brzozowskiej.

Relacja z spotkania

W dniu 8 grudnia redakcje Pisemka  Juniora, pod opieką pani Doroty Brzozowskiej, i Gimnastolatka, pod opieką pani Katarzyny Zdrodowskiej, wybrały się na spotkanie autorskie z pisarką Joanną Jagiełło, które odbyło się w Bibliotece Publicznej Gminy Sokoły.

Joanna Jagiełło – z domu Roszkowska - to polska autorka młodzieżowych powieści, wierszy, opowiadań dla dzieci i dorosłych. Mieszka w Warszawie. Pracowała jako dziennikarka, nauczycielka. Teraz zarabia jako redaktorka podręczników do języka angielskiego i pisze książki z literatury pięknej. 

Przygodę z pisaniem zaczęła w dzieciństwie, tworząc malutkie książeczki, które nabywał jej ukochany dziadek. Za zarobione w ten sposób pieniądze kupowała słodycze. 

W wieku 12 lat zaczęła pisać wiersze. Pierwszą powieść napisała sześć lat temu - w 2009 r. – była to „Kawa z kardamonem”. W skład cyklu wchodzą jeszcze: „Czekolada z chili” i mające się wkrótce ukazać „Tiramisu z truskawkami”. Warto dodać, że zamieszczone w tych książkach przepisy są autorstwa pani Joanny, która uwielbia gotować. 

Podczas grudniowego spotkania dowiedzieliśmy się jak tworzyć rzeczywistość pisarską. Po pierwsze należy mieć pomysł, historię, fabułę, akcję. Następnie wyrazistego bohatera głównego, a potem drugoplanowych. Pani Joanna zaproponowała nam inspirację zdjęciami. Rozdała je uczniom, a potem poprosiła, aby wybrali jedno i wymyślili jak najwięcej szczegółów dotyczących tej postaci: wiek, płeć, pochodzenie, wygląd zewnętrzny, charakter, zachowanie, zawód, pasję, ale też rodzinę i przyjaciół.

Z pewnymi oporami zabraliśmy się do pracy. Po kilku minutach niektórzy odczytali swoje prace. Z naszej redakcji były to Monika i Dominika. Następnie dobraliśmy się w pary i połączyliśmy historie naszych bohaterów. To było bardzo twórcze zadanie. Po kilku minutach znów odczytaliśmy swoje teksty. Pani Joanna podsumowała naszą pracę jednym zdaniem: Każda historia jest dobra, bo jest wasza. 

Zachęcamy wszystkich – próbujcie swoich literackich sił, szukając inspiracji na zdjęciach. To fascynujące ćwiczenie, a poza tym rozwija wyobraźnię, język i styl. 

Do piór młodzi przyjaciele!

Po warsztatach literackich mieliśmy niepowtarzalną okazję, aby zadać pisarce kilka pytań dotyczących  jej osoby i twórczości. Bardzo się stresowaliśmy, bo to był nasz pierwszy raz… Wszystkie książki, o które pytaliśmy, znajdują się w naszej bibliotece szkolnej. O powieściach dla gimnazjalistów rozmawiali redaktorzy Gimnastolatka. Na zakończenie spotkania można było kupić książki pani Joanny i uzyskać pamiątkowy autograf.(Dominika)


Oto opowieści, które powstały podczas niezwykłych warsztatów literackich z pisarką Joanną Jagiełło: 

RÓŻNE OBLICZA MIŁOŚCI…

Miłość w psychologii to uczucie, w socjologii to typ relacji międzyludzkich, zachowań, postaw.

Podczas warsztatów literackich z pisarką Joanną Jagiełło mieliśmy możliwość wykazać się talentem literackim. Tak powstały miniatury o miłości w szerokim rozumieniu tego słowa. Na początku każdy wybrał jedno zdjęcie, potem opisał kogo na nim widzi i stworzył krótką historię bohatera. Następnie dobraliśmy się w pary i połączyliśmy dwie historie w jedną. Oto teksty, które zaskoczyły Panią Joannę, zebranych, ale też nas samych, gdyż daliśmy się ponieść wodzom fantazji.

1) Czarno-białe zdjęcie przestawiało siedzącą tyłem, ok. piętnastoletnią baletnicę. Jej postawa wyrażała smutek.

Dziewczyna nazywa się imię Emilia Meyer. Jest skromną nieśmiałą osobą. Bardzo lubi balet i jest w tym bardzo dobra. Marzy, by w przyszłości zostać nauczycielką  tego subtelnego tańca. Jest sierotą, ponieważ jej rodzice zginęli w wypadku samochodowym. Mieszka razem z młodszym bratem - Wojtkiem, z którym wiecznie ukrywa się przed opieką społeczną. Ma jedną najlepszą przyjaciółkę Natalię, która zawsze ją wspiera.  (Monika)  

2) Czarno-białe zdjęcie przestawia smutną, bogato ubraną kobietę, która idzie w deszczu, niosąc przezroczysty parasol.

Nazywa się Katarzyna Time. Jest skryta. Brakuje jej przyjaciół. Oprócz tego ma wszystko, jednak czuje niedosyt uczuć - miłości i przyjaźni. Mieszka w willi z mężem Karolem. Nie ma dzieci i jest przez to nieszczęśliwa.  Brakuje jej chęci do życia. Kolekcjonuje parasole i zawsze ma jakiś przy sobie – czy słońce, czy deszcz. (Dominika)

 

Po pewnym czasie, gdy Emilia odbierała brata  ze szkoły, rozpoznała ich pracownica opieki społecznej i zabrała do domu dziecka. Dziennikarze rozpisywali się o tym w gazetach i internecie. Nieszczęśliwa dziewczyna chciała  nawet uciec, ale żal jej było brata, którego bardzo kochała. 

W tym czasie Katarzyna z nudów surfowała w Sieci. Zauważyła artykuł o dzieciach, które przez cztery lata skutecznie ukrywały się przed zabraniem do domu dziecka. Ponieważ bardzo poruszyła ją ta historia, postanowiła pomóc Emilii i Wojtkowi. Pojechała do miejsca pobytu dzieci i porozmawiała z dyrektorem ośrodka. W końcu postanowiła adoptować sieroty. Wróciła do domu, aby przekonać do tego pomysłu męża. Po dwóch dniach rozmów Karol zgodził się wziąć dzieci na próbę. Emilia i Wojtek szybko zjednali sobie serca opiekunów. Dwie rodziny połączyły się na zawsze. Wszystko więc dobrze się skończyło. 

3) Kolorowe zdjęcie przedstawiało budowę, na której mężczyzna w średnim wieku wiózł w taczce gruz. 

Zbyszek ma bardzo dużą rodzinę.  Jest  mu bardzo ciężko samemu wszystkich utrzymać.
Jego zarobki ledwo starczają na najpilniejsze wydatki.  ( Ania)   
                    

4) Kolorowe zdjęcie przedstawiało mężczyznę w starszym wieku siedzącego w drogim aucie. 

Wiesław jest emerytowanym generałem. Nie ma rodziny i jest bardzo samotny. Dobrze powodzi mu się finansowo. (Magda)

                              

Emerytowany starszy pan przejeżdżając obok budowy zobaczył zasępionego Zbyszka. Zatrzymał samochód i zapytał jak mu się żyje. Mężczyzna opowiedział Wiesławowi o wspaniałej dużej rodzinie i złej sytuacji finansowej. Generał zaproponował swoją pomoc, ponieważ był samotny i nie miał na kogo wydawać zgromadzonych przez życie oszczędności. Dwa razy w tygodniu w dowód wdzięczności Zbyszek razem z bliskimi odwiedzał samotnego pana Wiesia. Wkrótce okazało się, że mieli wiele wspólnych tematów do rozmów i nie wyobrażali sobie życia bez wspólnych spotkań przy herbatce.


 Wywiad z pisarką Joanną Jagiełło:

Skąd pomysł na książkę „Babula Babalunga” z serii „Czytam sobie”?  Czy zna Pani kogoś kto lunatykuje? (Emil)

Zawsze chciałam, żeby bohaterką mojej książki była starsza, ekscentryczna i trochę szalona kobieta. Taka jest Babula Babalunga, np. pływa olimpijskim kraulem w stawie podczas deszczu i lunatykuje. Moja córka też kiedyś lunatykowała, a ja bałam się, że wyjdzie niezauważona i zrobi sobie krzywdę. Zamykałam więc szczelnie wszystkie drzwi i okna

Skąd pomysł na książkę „Oko w oko z diplodokiem”, również z serii „Czytam sobie”? Czy interesuje się Pani dinozaurami? (Łukasz)

Osobiście nie  interesuję się dinozaurami, ale wiem, że dzieci chętnie czytają na ten temat. Diplodok to śmieszne stworzenie – chociaż jest ogromny, nie je mięsa - a wegetarianizm w dzisiejszym świecie stał się bardzo popularny. Tak naprawdę głównym bohaterem jest jednak Bruno – odrzucony przez klasę chłopiec, noszący okulary. To antybohater, który robi coś niezwykłego – ratuje miasto przed zagładą.

Książki z poziomu drugiego serii „Czytam sobie” Wydawnictwa Egmont skierowane są do początkujących czytelników i nie wykorzystują wszystkich polskich głosek. Czy trudno pisze się takie książki? (Emil)

Okropnie trudno. Tekst nie posiada tzw. znaków diakrytycznych, czyli: ś,ź,ć,ń,ó,ż,ą,ę – dopuszczalne jest tylko „ł”. Poza tym nie można stosować dwuznaków: sz,cz,rz,ch,dz,dź,dż oraz wyrazów: „nie”, „się”. Moja praca wygląda więc tak, że najpierw wymyślam głównego bohatera, ale nie może to być np. żyrafa. Potem piszę tekst, zamieniając zdanie po zdaniu na wersję napisaną łatwiejszym językiem. Najtrudniej pisze się dialogi. Tak naprawdę pisanie takiej książki to swoista zagadka intelektualna, a dla mnie doskonała zabawa.

Jak wyglądała Pani współpraca  z ilustratorami: Joanną Rusinek i Danielem de Latour? (Łukasz)

Współpraca ze wszystkimi twórcami ilustracji i okładek oraz grafikami jest fascynująca. Jeśli chodzi o rysunki, nie opisuję, co ilustrator ma narysować. Kiedy otrzymuję gotowe ilustracje, są dla mnie niespodzianką – i zawsze jestem zachwycona! W „Pamiętniku czachy” sytuacja była o tyle inna, że ilustracje wykonałam sama, byłam natomiast zachwycona grafiką książki. Jeżeli chodzi o okładki, autor ma niewielki wpływ na to, jak wyglądają. Czasem wydawcy przesyłają okładkę do obejrzenia zanim ją gdziekolwiek opublikują, a czasem autor widzi ją po raz pierwszy na stronie wydawnictwa – w zapowiedziach. Mnie się wszystkie okładki moich książek podobają. Wydaje mi się, że mam szczęście, bo do tej pory zawsze byłam zadowolona ze wszystkich ludzi, którzy mają wpływ na wygląd moich książek.

„Pamiętnik Czachy” jest wydany  w serii „To lubię z kotem” Wydawnictwa Literatura, która skierowana jest do dzieci potrafiących samodzielnie czytać i poszukujących historii o ciekawych rówieśnikach. Skąd pomysł na tę książkę i czy główna bohaterka – Amelia Parch, ma swój prototyp w rzeczywistości? (Dominika)

Książka powstała przypadkiem. Byłam właśnie na wakacjach w Grecji z moimi córkami. Młodsza z nich uważała, że „Kawa z kardamonem” i „Czekolada z chili” powstały dla starszej – Julki i bardzo chciała, żeby napisać coś dla niej. Miałam ze sobą jak zawsze laptop, więc postanowiłam zrobić Basi prezent na wrześniowe urodziny. Bohaterowie „Pamiętnika Czachy” przypominają członków naszej rodziny, a  niektóre wydarzenia zdarzyły się naprawdę, chociaż nikt nie usiadł na jeżowcu! Pisząc te opowiastki  jednocześnie robiłam rysunki w szkicowniku. Po powrocie do Warszawy zdałam sobie sprawę, że mam materiał na książkę. Napisałam trochę więcej i zaniosłam do wydawnictwa. W podjęciu tej decyzji wspierały mnie przyjaciółki.

Czacha bardzo pragnie mieć psa i dostaje go na urodziny. Nazywa go Buster. Czy Pani ma psa? Jeżeli tak, to jak się wabi? (Magda)

Niestety nie mogę mieć psa, bo mam alergię. Poza tym bardzo dużo wyjeżdżam i trudno mi zajmować się zwierzętami. Teraz w naszym domu jest tylko chomik o imieniu Feliks, co znaczy szczęśliwy. Wcześniej miałam dwa psy. Pierwszy – Bulba – był znajdą spod sklepu spożywczego. Sąsiadka powiedziała, że minęło sześć godzin od momentu jak ktoś go przywiązał. Miałam wtedy czternaście lat i zabrałam kundelka do domu rodziców. Drugi  pies to skye terrier Chomsky. Jest głuchy, ślepy, ale zdrowy pomimo swoich szesnastu lat - mieszka z moim byłym partnerem.

Czacha mówi: Tak mi szkoda tych dni, które nie mają swoich nazw! Postanowiłam, że każdy dzień, o którym będę pisać spróbuję jakoś nazwać, żeby nie było mu smutno. Skąd taki nietypowy pomysł i czy zna Pani kogoś, kto tak robi? (Monika)

Nie znam. Każdy autor chce, żeby jego dzieło było oryginalne. Pomyślałam, że jest Dzień Dziecka, Dzień Matki, więc dobrze byłoby, gdyby każdy dzień się nazywał. Myślę, że wpadłam na fajny pomysł na to, jak można opisywać rzeczywistość.

Czy pisze Pani pamiętnik i dlaczego wybrała Pani taką formę książki o Amelii Parch? (Ania)

Zawsze próbowałam pisać pamiętnik, ale bez powodzenia. Mam całą szafkę zaczętych zeszytów ze wspomnieniami. Podziwiam ludzi, którzy piszą na bieżąco, co wydarzyło się w ich życiu. U mnie chyba zbyt dużo się dzieje, bo na codzienne zapiski już nie mam czasu.

Jeżeli ktoś lubi pisać, powinien zacząć od pamiętnika lub bloga – to są miejsca, gdzie możemy „wkładać” nasze przeżycia, a potem doskonale się to czyta. W młodości spaliłam w zsypie na śmieci jeden z moich pamiętników,  bo się wstydziłam. Byłam wtedy zakochana w chłopaku, a zeszyt zawierał opis moich przeżyć. Nie chciałam, żeby ktoś to czytał. Dzisiaj żałuję, że tak pochopnie postąpiłam.

Czy pracuje Pani nad kolejną częścią „Pamiętnika Czachy” i kiedy może ona zostać wydana? (Magda)

Tak, muszę ją jeszcze skończyć. A kiedy się ukaże, to nie mam pojęcia. Proces wydawniczy trwa co najmniej pół roku. Książka przechodzi przez jedną, drugą redakcję, korektę, skład, ostatnie korekty… Myślę, że druga część „Czachy” ukaże się  nie wcześniej, niż pod koniec przyszłego roku.

Bardzo dziękujemy za udzielenie odpowiedzi na nasze pytania i życzymy wielu pomysłów na dziecięce i młodzieżowe książki.

Serdecznie dziękuję i pozdrawiam wszystkich czytelników.

 


 

Relacja i zdjęcia ze spotkania zostały opublikowane na stronie szkoły: Wywiad z pisarką , Szkolne życie

 

autor: 

Dorota Brzozowska

rodzaj artykułu: 

O nas

Zasady współpracy

Nagrody